Hotel położony przy pięknej plaży. Niewielkie kameralne domki zapewniały ciszę i spokój. Każdego wieczoru ciekawe animacje: występy Masajów, tańce, piosenki. Podczas spacerów po plaży spotykamy Kenijczyków, którzy proponują swoje wyroby, wycieczki. Korzystałyśmy z biura prowadzonego przez Darka i Marcina (żeby było nam łatwiej używają polskich imion), byłyśmy z nimi na rejsie ze snurkowaniem. Dużo taniej niż w hotelu, całkowicie bezpiecznie, a atmosfera podczas rejsu nie do opisania, Polecamy też masaże w szałasach za jedyna 10 dolarów. Po wyjściu z hotelu na plażę, kierujemy się w prawo za strażnicę. Naprawdę warto, jesteśmy wymasowani i nawilżeni olejkiem kokosowym. Przy szałasach z masażem swoje sklepiki mają dwaj Kubusie, proponują też wycieczkę do pobliskiej wioski. Można płynąć rzeką Kongo (tak nazywana jest tutejsza rzeka), jechać tuk-tukiem lub iść pieszo. My płynęłyśmy rzeką, bezpiecznie i pięknie. Chłopcy pięknie oprowadzają po wiosce, opowiadają o życiu mieszkańców, ich trudnej historii, prowadzą do szkoły, którą wybudowała mieszkająca w wiosce Polka. Możemy poznać zupełnie inny świat, taki, którego nie ma w żadnym katalogu.Do wioski warto zabrać przybory szkolne, bo bardzo im wszystkiego brakuje. Ceny w Kenii są porównywalne jak w Polsce, a zarobki minimalne.Nie bójmy się korzystać z ich ofert, bo tylko dzięki turystom mogą utrzymać swoje rodziny, a każdy dzień jest dla nich walką o przeżycie.Jeden z Kubusiów powiedział, że jest szczęśliwy wtedy, kiedy jego rodzina ma co jeść.To naprawdę cudowni chłopcy, mimo trudów życia zawsze uśmiechnięci, z mottem Hakuna Matata. Cudowne chwile, które na zawsze zostaną w...Więcej
- Bezpłatna sieć Wi-Fi
- Bezpłatny parking
- Basen
- Restauracja