Zauważyliśmy, że używasz nieobsługiwanej przeglądarki. Witryna TripAdvisor może nie być wyświetlana poprawnie.Obsługiwane są następujące przeglądarki:
Windows: Internet Explorer, Mozilla Firefox, Google Chrome. Mac: Safari.
Pobliskie hotele
Recenzje (7)
Filtruj recenzje
7 wyniki
Oceny podróżnych
2
3
1
0
1
Typ podróżnego
Okres roku
JęzykWszystkie języki
2
3
1
0
1
Zobacz opinie podróżnych:
Filtruj
Trwa aktualizowanie listy...
6 z 7 wśród 7 recenzji
Zrecenzowano: 14 sierpnia 2014

Na wstepie ustalmy punkt odniesienia. Mowa jest o miejscu, w ktorym doba pobytu dla pary kosztuje blisko 500 (piecset) zlotych.

Jak na pokoj w domku polozonym "po srodku niczego", bez codziennego sprzatania, czy chocby wymiany recznikow, cena niezbyt konkurencyjna. Nie ma dostepu do jeziora, czy jakiejkolwiek atrakcji w promieniu X km. Spodziewasz sie wiec absolutnie wyjatkowej atmosfery, przemilego serwisu, zniewalajacego jedzenia? Jak inaczej moznaby uzasadnic ta dosc agresywna oferte?

Z drugiej strony, myslisz sobie, czyz chwile spedzone w urokliwym otoczeniu, okraszone smakiem recznie lepionych pierogow, cudownego zurku, moze odrobiny pieczeni, ktorej smak podkresli lampka dobrego wina, a zwienczy babcina szarlotka poparta aromatycznym espresso, nie sa warte takich pieniedzy?

Postanowilismy sprawdzic.

Siedlisko polozone jest w bardzo malowniczym miejscu. Trzeba przyznac, ze jesli ktos szuka ciszy i spokoju to tutaj go znajdzie. Gosci w sumie jest max 40 w tym troche dzieci, jednak to nie zaburza panujacej tam atmosfery wyciszenia. Do dyspozycji jest przyjemny ogrod z bardzo ladnym widokiem oraz wiekowymi drzewami, pod ktorymi mozna znalezc schronienie w upalne dni. Pokoje urzadzone z pomyslem (tu szacunek za wytrwalosc w kolekcjonowaniu staroci) i schludne. Niestety tutaj zalety sie koncza. Ale po kolei:

Atrakcje:
1. Rower - w okolicy w zasadzie tras rowerowych brak. Mozna jechac dosc ruchliwa szosa badz wybrac sie piaszczysta droga do rzeki. Obie opcje nie do konca optymalne dla rodzin z dziecmi. Okolica jest dosc gorzysta w zwiazku z tym do pokonania trasy potrzebny jest porzadny rower - podjazdy bywaja naprawde strome.
2. Splyw kajakowy - ponownie, nie dla rodzin z dziecmi, czy osob, ktorym przeszkadzaja owady w ilosciach gargantuicznych.
3. Lezakowanie w ogrodzie - nie wiedziec czemu lezakow jest zaledwie kilka. W dodatku brak jakichkolwiek materacy czy miekkich poduch wiec po godzinie lezenia na drewnianym krzesle odpada jedna z czesci ciala. Hamaki sa dostepne w ramach konkursu "kto pierwszy ten lepszy" - sztuk dwie. Podobnie z lawkami na tarasach.
4. Inne - na terenie boisko do siatki/badmingtona i plac zabaw dla dzieci.

Jedzenie:
Zdecydowanie najgorszy aspekt calego wyjazdu. Ciezko uwierzyc, ze dysponujac takim potencjalem i tak sie ceniac, mozna serwowac gosciom takie wyzywienie z pelna premedytacja - przyjechawszy nie maja oni alternatywy...

1. Sniadania i kolacje: wedliny posledniej jakosci, pieczywo bynajmniej nie od mlynarzowej (z reszta nie pierwszej swiezosci), deska serow to ementaler w plastrach plus trzy kostki serka topionego, mleko z kartonu, smietana z pudełka... Ostatnia deska ratunku: platki sniadaniowe okazuja sie miec smak zwietrzalych trocin. Pod haslem danie "na cieplo" kryje sie leczo lub fasolka po bretonsku.

2. Obiad - kwintesencja porazki. Dzien 1: Schabowy z kasza (sic!). Dzien 2: ryba o smaku mułu z ziemniakami. Dzien 3: zeberka z kasza. Dzien 4: pieczone podudzie z kurczaka z ziemniakami... Kazde kolejne podejscie to jeszcze wieksze rozczarowanie. Wszystko w jakosci baru mlecznego, gdzie taka porcja to 12pln i jeszcze kompot jest gratis. Mozna pastwic sie nad szefowa kuchni bo wszystko co laduje na stole jest niedoprawione lecz wydaje sie, ze pomimo najszczerszych checi, dysponujac tak niskiej jakosc skladnikami Pani Agnieszka po prostu nie jest w stanie podac nic co daloby sie przelknac.

Podczas obiadu, mimo dostepnosci wielu stolow, gosci sadza sie przy jednym - dokladnie jak na kolonijnej stolowce. Bynajmniej nie chodzi o stworzenie rodzinnej atmosfery - jak sie pozniej dowiedzielismy ma to usprawnic podawanie dan...

WAZNE: na posilki stawiaj sie punktualnie. 30 min spoznienia spowoduje, ze dania otrzymasz po tym jak zostana odgrzane w mikrofalowce co zdradza niosace sie z kuchni charakterystyczne "ping!".

3. Trunki
Pod szumnym okresleniem "piwniczka win" znajduja sie 4 butelki sredniej jakosci wina i piwo koncernowe.
Kawa rozpuszczalna. Dla dociekliwych w kuchni skitrany jest ekspres. O tym dowiedza sie jedynie Ci, ktorym uda sie podejzec wlasciciela z filizanka espresso w reku. "Domowa Lemoniada" to dzbanek wody z cytryna i paroma listkami miety.

4. Desery
Juz szczytem wszystkiego sa domowe wypieki = ciasto z pudelka. Liczyc mozesz jeszcze na kisiel spod reki Dr. Oetekera.

Podsumowujac jesli nie jestes koneserem wedlin z biedronki, schabowego w panierce czy rozpuszczalnej w cenie hotelu ***** unikaj tego miejsca jak ognia.

Wskazówka dotycząca pokojów: Rezerwujac upewnij sie, ze lazienka jest w pokoju! Nasi sasiedzi przechodzili do niej przez korytarz.
  • Data pobytu: sierpień 2014, podróż z ukochaną osobą
    • Lokalizacja
    • Czystość
    • Obsługa
9  Dziękujemy, SaraSzlamberger
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.