Zauważyliśmy, że używasz nieobsługiwanej przeglądarki. Witryna TripAdvisor może nie być wyświetlana poprawnie.Obsługiwane są następujące przeglądarki:
Windows: Internet Explorer, Mozilla Firefox, Google Chrome. Mac: Safari.

“kolacja komentowana - skomentowana...”

Kolory Wina Restauracja
Nr 81 wśród 562 Restauracje (Łódź)
Kuchnie: Polska, Fusion
Opcje wyżywienia: Rezerwacje
Informacje o restauracji
Opcje wyżywienia: Rezerwacje
Zrecenzowano 3 tygodnie(-i) temu

Kolacja komentowana. Komentuje kucharz, komentuje sommelier, ale prawo do komentarza mamy i my - ofiary kolacji.
Tak - ofiary, ponieważ zdarzyło się zbyt dużo złych sytuacji. Bardzo złych. Dyskredytują one przede wszystkim sommeliera, ale też manadżera restauracji. Ledwo broni się kucharz.
Na samym końcu były oklaski, ale o czym one świadczą? Że było wszystko fantastycznie? A może, że nie do końca potrafimy ocenić co i jak nam podają do stołu?
Z 1,5 roku temu byliśmy w NOBO na kolacji paringowej i wtedy przedstawiciel firmy JANTOŃ i kucharz podbili nasze podniebienia a i merytorycznie zachwycili, więc z kredytem zaufania podjęliśmy wyzwanie by popróbować popisów nowego kucharza i nowego znawcy win.
Sommelierem był Przemysław Tumiłowicz a za kuchnię odpowiadał Bartosz Brogowski.
W informacji o kolacji komentowanej w restauracji Sote nie było słowa o tym jakie wina będą towarzyszyć potrawom. To powinno zapalić nam czerwone światełka, ale zaryzykowaliśmy.
Prawdopodobnie gdybyśmy znali wybór znawcy win - pana Przemysława Tumiłowicza (nie mylić z innym Przemysławem Kowalskim, sommelierem, którego bardzo cenimy), to byśmy zaplanowali przyjemniejszy wieczór. To podstęp by przyszli goście i wypili coś co nam maestro zaserwuje.
Bardzo ważna jest niezależność sommeliera, nie może on być rzecznikiem kiepskiego dostawcy. Jeżeli pan Przemysław częstuje nas winem i mówi, że to wino gastronomiczne (czyli w domyśle sztucznie spreparowane pod powszechne gusty), lub kiepskie wino, ale które jego firma jest jedynym przedstawicielem lub podaje bez żadnych obiekcji mołdawski napój winopodobny (to była chyba próba otrucia nas!), to nie jest to poziom z którym chcielibyśmy mieć do czynienia!
Pan Tumiłowicz stracił nasze zaufanie, nigdy już nie pójdziemy na imprezę gdzie będzie gospodarzem.
Kieliszki. Jeżeli restauracja pretenduje do częstowania swoich gości musi mieć odpowiednie kieliszki. Nie musi to być klasa ZALTO, ale jeżeli nie stać Was przynajmniej na markę SCHOTT ZWIESEL to proszę się nie brać za restaurację z ambicjami!
Dostaliśmy miniaturowe naparstki którymi zupełnie nie można było zakręcić. Poza tym cała kolacja była tak zaplanowana by był czas na ich umycie. Tylko prosecco było w prawidłowych kieliszkach, bo białe i czerwone piliśmy w tych samych kileiszkach „do niczego”. Dramat!
No może prawie dramat, bo co by było gdybyśmy faktycznie zostali poczęstowani prawdziwymi winami?
Czy rasowy sommelier powinien brać udział w takiej kolacji? Czy nie powinien wymusić nawet wypożyczenie normalnych kileiszków?
A gości było ok. 40.
Z jednym długim stolikiem mieliśmy mały kłopot bo zdaje się towarzystwo pomyliło imprezy i zaczęło zamawiać wódkę (kurcze, a może my też powinniśmy, może lepiej byśmy to znieśli?). Tak mi się wydaje, że manadżer powinien wytłumaczyć takim gościom, że przyszli na celebrację paringową (przynajmniej w zamyśle) a nie na ordynarne picie.
Ale od początku. Przybyliśmy o czasie, po 15 minutach pan Tumiłowicz rozlał prosecco (pijalne, nie było nawet złe!), które powinno towarzyszyć starterowi. Kłopot polega na tym, że dopiero po kolejnych 15 minutach wjechała przekąska, czyli po bąbelkach dosłownie i w przenośni nie było śladu.
Starter nas zawiódł - ziemniak zimny, bez śladu ogniska, ser przeeksperymentowany, a w maślance nie zauważyliśmy wędzenia. Chyba wolę poznański gzik i pieczone w piekarniku pyry.
Wina nalewane były bez nalewaka co nie jest przestępstwem, ale też świadczy o klasie sommeliera.
Przystawka. Świetna. Chyba najlepsza potrawa tego wieczoru. Tu wszystko było kompletne. Szczególnie zachwycił nas kawior agrestowy!
Ale wino już mniej. Zbyt agresywny savignone blanc nie znalazł wspólnego języka z delikatną ośmiornicą. Chyba powinien tu być szczep z Europy. Łagodniejszy.
No i jeszcze dwa słowa o sommelierze. Jego komentarze były sztampowe, bez polotu, na poziomie wiedzy googlowej. Między posiłkami były 15 minutowe przerwy, pan Tumiłowicz miał szansę by nas olśnić swoją wiedzą, osobowością i jako gospodarz całej imprezy zadbać o nas dopytując się jak nam smakuje, jakie są nasze komentarze… Tymczasem pan Przemysław uciekał do swojego stolika i tam spędzał czas, kompletnie lekceważąc większość swoich gości.
Ufff… trochę się podkręcam, ale chyba nigdy jeszcze nie mieliśmy tak przykrego doświadczenia z sommelierem. A uczestniczymy czy w Łodzi czy w innych miastach we wielu degustacjach i kolacjach paringowych.
Idziemy dalej z recenzją.
Emulsja z papryki. Przerost formy nad treścią w formule podania. Folia? W czasach kiedy walczymy z foliówkami? W kremie zabrakło tego czegoś co powoduje, że przekracza się rubikon smaku. Ani neutralny bakłażan i cukinia, również dorsz, nie zmieniły tego wrażenia.
Brzuch. Jako flexitarianin jadłem, ale się nie uśmiechałem. Bób świetny, kapusta też OK. Srebrna Góra to chyba najlepsze wino jakie tego wieczoru dostaliśmy. My też kibicujemy polskim winnicom - znamy je wszystkie! Ale kieliszek mocno psuł wrażenia.
Granita. Smak OK, tylko dlaczego tak jej dużo? Poza tym chyba zabrakło jakiegoś jednego składnika jako kontrastu.
Pstrąg. I ryba i seler wyśmienite, ale znowu niedosyt o jeden przynajmniej składnik. Ozzi bardzo kiepskie, czuliśmy dyskomfort w tym paringu.
Deser. Dużo składników, za dużo! I wszystkie w tej samej konwencji smakowej. Gigantyczna praca, ale bez komatybilności, bez wzajemnego związku. Przefajnowane.
No i ten napój winowy. To był dla nas policzek. Jak może sommelier, członek Stowarzyszenia Sommelierów, proponować taki napój jako wino?
Szczęśliwie uratował wszystko jeden z kelnerów, który kilka razy umilił nam czas delikatnym saksofonem.
Jednak gorzkie to wszystko co powyżej, ale nie pisałem tego by komukolwiek dokuczyć. Bardzo zależy nam na podnoszeniu poziomu polskich (łódzkich) restauracji.
Jeżeli zespół SOTE to przeczyta i wysnuje jakieś wnioski to będzie super.
My póki co al. Włókniarzy będziemy omijać dużym łukiem.

Termin wizyty: wrzesień 2019
    • Wartość
    • Obsługa
    • Jedzenie
1  Dziękujemy, Wojciech W
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Napisz recenzjęRecenzje (47)
Oceny podróżnych
Typ podróżnego
Okres roku
Język

2 z 6 wśród 47 recenzji

Zrecenzowano 20 września 2018 z urządzeń przenośnych

Polecam Carpaccio i creme brulle. Wyśmienite jedzenie. Z pewnością wrócę jak tylko będę w Łodzi. Polecam!

Termin wizyty: wrzesień 2018
Dziękujemy, Elisabeth E
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Zrecenzowano 28 sierpnia 2018 z urządzeń przenośnych

Kiedyś serwowano tutaj bardzo dobre jedzenie. Od zmiany kucharza niestety już to nie jest to samo jedzenie co kiedyś. Czuć, że pierogi nie są robione na miejscu oraz inne potrawy nie mają tak dobrej jakości jak kiedyś. Dałem 3 gwiazdki, dlatego że kelnerzy wiedzą co robią i robią to dobrze.

Termin wizyty: kwiecień 2018
Dziękujemy, Wojtas19022
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Zrecenzowano 7 sierpnia 2018 z urządzeń przenośnych

Ostatnie odwiedziny w restauracji były lekkim rozczarowaniem. Mimo, że obsłudze nie mozna niczego zarzucić, to jedzenie bez smaku :/ mdłe, niedosolone... Zupa z kolei jak z papierka, twarde warzywa grubo pokrojone, mogly byc choć zblanszowane czy grillowane, jesc sie nie dalo twardej, surowej grubej marchwi. Mam porównanie co było jakiś rok, może dwa temu (było pysznie). Ja już bym restauracji nie poleciła znajomym, co robilam jeszcze niedawno z zachwytem. Może po prostu szef kuchni był na urlopie :p i wszędzie latające muszki owocowki. Wystawiam 3 a nie 2 tylko dlatego ze może akurat im nie wyszło

Termin wizyty: sierpień 2018
Dziękujemy, Anna G
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Zrecenzowano 4 lutego 2018

Dziś wybraliśmy się z narzeczoną na kolację i powiem tak, jedzenie wyśmienite, atmosfera doskonała, i do tego miła obsługa. Mieliśmy pecha tylko z tym, że przyjechaliśmy na kolację późno i danie które wybraliśmy było już niedostępne, co świadczy o tym, ze wybór był trafny, a my będziemy musieli powtórzyć wizytę skoro wybranej pozycji nie było już w menu... Wybraliśmy każde z nas coś innego i wybór był również trafiony, ja zamówiłem golonkę, narzeczona risotto, do tego tatar, zupa z pietruszki oraz deser grillowany ananas oraz krem broulee, każda z tych pozycji była wyśmienita. Miejsce na pozór niepozorne, ale za to kuchnia pierwsza klasa... Gorąco polecam !!!

Termin wizyty: luty 2018
    • Wartość
    • Obsługa
    • Jedzenie
Dziękujemy, ppaappuuggaa
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.

Kolory Wina Restauracja — podobne obiekty, przeglądane przez podróżnych

 
Łódź, Łódzkie
 
Łódź, Łódzkie
Łódź, Łódzkie
 

Byłeś(-aś) w Kolory Wina Restauracja? Podziel się wrażeniami!

Napisz recenzję Dodaj zdjęcia

Właściciele: A jak Twoim zdaniem przedstawia się sytuacja?

Są Państwo właścicielami tego obiektu lub kierują nim? Warto zacząć nim zarządzać w celu między innymi udzielania odpowiedzi na recenzje i aktualizowania swojego profilu.

Zarządzaj swoim ogłoszeniem