Zauważyliśmy, że używasz nieobsługiwanej przeglądarki. Witryna TripAdvisor może nie być wyświetlana poprawnie.Obsługiwane są następujące przeglądarki:
Windows: Internet Explorer, Mozilla Firefox, Google Chrome. Mac: Safari.
Pobliskie hotele
Recenzje (791)
Filtruj recenzje
791 wyniki
Oceny podróżnych
341
226
139
52
33
Typ podróżnego
Okres roku
JęzykWszystkie języki
Więcej języków
Oceny podróżnych
341
226
139
52
33
Zobacz opinie podróżnych:
Wybrane filtry
Filtruj
Trwa aktualizowanie listy...
4 z 9 wśród 791 recenzji
Zrecenzowano: 29 sierpnia 2019

Jeśli marzy wam się ślub we wspaniałym, pełnym serca miejscu, w którym każdemu członkowi obsługi zależy na tym, by uczynić ten dzień jak najpiękniejszym, to... omijajcie Charlottę szerokim łukiem. Dla osób zarządzających tym obiektem jest on jedynie maszynką do zarabiania pieniędzy, a wesela zdecydowanie nie są ich priorytetem, bo przecież przynoszą „jedynie” pięciocyfrowe wpływy. Jeszcze kilka lat temu to miejsce miało klimat i styl, a teraz próbuje być jednocześnie dla wszystkich i dla nikogo. Zacznijmy od tego, że razem z mężem (wtedy jeszcze narzeczonym) wybraliśmy Gościniec ze względu na jego rustykalny charakter. Restauracja na jeziorze z pięknymi, drewnianymi belkami pod sufitem wydawała nam się idealną lokalizacją na wesele w klimacie boho. Drewno ładnie kontrastowało z jasnymi ścianami, więc uznaliśmy, że możemy zapłacić trochę więcej za taką scenerię (bo nie oszukujmy się, lokal nie jest tani), a dzięki jej urodzie zaoszczędzić na dekoracjach. Przymknęliśmy oko na brak klimatyzacji i dostosowania do potrzeb niepełnosprawnych, bo czuliśmy, że tak oryginalne miejsce będzie tego warte. Cała reszta przygotowań została dostosowana do tej stylistyki: od wyboru sukni ślubnej, poprzez winietki i zaproszenia, aż po skromne ozdoby. Każda para, która organizowała wesele, wie, z jakim ogromem pracy, nakładów finansowych, stresu i ciężkiej pracy się to wiąże. Ale wszyscy zagryzamy zęby, bo przecież nagrodą za cały ten trud ma być wesele idealnie dobrane do indywidualnych upodobań i oczekiwań. No cóż... Nie w naszym przypadku. Na trzy miesiące przed ślubem dowiedzieliśmy się (przypadkiem, bo nikt nie uznał za stosowne, by nas o tym powiadomić!), że nasza wymarzona sala przeszła remont i wygląda zupełnie inaczej niż wtedy, gdy się na nią zdecydowaliśmy. Oryginalne drewniane belki i ściany zostały przemalowane na jasno szaro, na sufitach zawisły najbrzydsze żyrandole, jakie w życiu widziałam (nowoczesne, kompletnie niepasujące do niczego), a w oknach – zasłony, na których widok nasza kwiaciarka wybuchnęła śmiechem. Ukoronowaniem tej „stylowej” aranżacji była tapeta... w ryby, na szczęście obecna tylko na dolnym poziomie. Wiem, że upodobania są subiektywne, ale jak dla mnie całość była koncertowym popisem bezguścia. Być może dla niektórych brzmi to śmiesznie, ale dla mnie wtedy było prawdziwym dramatem. Zamiast cieszyć się nadchodzącą uroczystością, wylałam mnóstwo łez, zastanawiając się, jak spojrzę w oczy gościom zaproszonym do tak paskudnego i niepasującego do reszty stylistyki przyjęcia wnętrza. W tamtym momencie te zmiany były równoznaczne ze zniszczeniem naszej wizji idealnego wesela, które przecież z założenia ma miejsce raz w życiu. Żeby było śmieszniej: firma wydała pieniądze na zmianę wyglądu sali, ale nie pofatygowała się, by zainwestować w klimatyzację (w czerwcu można było tam umrzeć z gorąca!) czy choćby... zamek w drzwiach damskiej toalety. Jego brak został zgłoszony obsłudze dwa dni przed weselem, a w dniu ślubu usłyszeliśmy, że „nie zdążono wstawić nowego”. Wszystkie panie miały więc do wyboru: albo chodzić za każdym razem po schodach, na dolny poziom lokalu (na którym przebywali klienci restauracji), albo stawiać na warcie koleżankę, przypominając sobie czasy szkolne. Osobiście z reguły wybierałam tę pierwszą opcję, co w sukni ślubnej i szpilkach było umiarkowanie komfortową sytuacją. Po negocjacjach z menedżerką otrzymaliśmy zniżkę z uwagi na ten niespodziewany remont, ale oczywiście cała zaoszczędzona kwota poszła na dekoracje, którymi próbowaliśmy bezskutecznie zatuszować brak stylu i jednolitość kolorystyczną samej sali. Nietrudno się domyślić, że ten upust w żaden sposób nie zrekompensował nam całej sytuacji i wszystkich nerwów, które się z nią wiązały. Nie ukrywam, że nigdy świadomie nie zdecydowalibyśmy się na tak wyglądający lokal, niezależnie od ceny. No ale zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym w momencie, w którym już nie było czasu na zmiany.
To oczywiście nie koniec, bo po takich przebojach trudno się było spodziewać, że najważniejszy dzień w naszym życiu przebiegnie bez dalszych zakłóceń. Czystość w lokalu, w kaplicy i przed nią pozostawiała wiele do życzenia i trudno mi sobie wyobrazić, co by było, gdyby nasi bliscy nie wkroczyli do akcji i nie wykonali sporej części pracy, która z założenia powinna należeć do obsługi. Podczas powitania na sali zignorowano nasze wyraźne życzenie, by w żadnym z kieliszków dla młodych nie było wódki. Kelnerzy byli bardzo mili i profesjonalni (akurat do nich nie mam żadnych uwag, dziękuję za wszystko i serdecznie pozdrawiam!), ale było ich zdecydowanie zbyt mało i po prostu się nie wyrabiali, zwłaszcza, że musieli nosić dania i alkohol po schodach. W efekcie często czegoś brakowało, a goście siedzieli przy pustych stołach. Menedżer sali, który miał wszystkiego pilnować, zniknął jeszcze przed 23:00. Kolejne posiłki były donoszone po cichu, przez co spora część osób (w tym my sami) nie miała pojęcia o ich obecności na stole szwedzkim i nawet ich nie spróbowała. Oczywiście mimo to wszyscy bawili się dobrze, ale w najmniejszym stopniu nie była to zasługa Doliny Charlotty, która sprawiała wrażenie, jakby chciała zrobić wszystko, by zniszczyć nam ten dzień. Wisienką na torcie był apartament dla młodych, który rzeczywiście był przepiękny i bardzo komfortowy, ale... No cóż, wiadomo, że para młoda dociera do swojego pokoju nad ranem, po zakończonej zabawie – nam udało się położyć spać ok. 6:00-7:00 (nie pamiętam dokładnie). Tymczasem następnego dnia, w którym zaplanowane były poprawiny, otrzymaliśmy telefon, że powinniśmy się stamtąd wynieść o 10:00. Na szczęście udało nam się dogadać, ale niesmak pozostał, nie wspominając o stresie, którego się najedliśmy. Pomijając już nawet fakt, że w takim czasie nie da się wyspać, to czy obsługa wyobrażała sobie, że spędzamy tych kilka godzin dzielących nas od poprawin na ławce przed hotelem, w otoczeniu bagaży i strojów ślubnych? Serio, jeśli już się daje klientom taki „prezent”, to należałoby zadbać, by naprawdę mogli z niego skorzystać.
Podsumowując: dzięki DJ-owi i gościom udało nam się wycisnąć z dnia ślubu tyle, ile się dało w takich okolicznościach, ale gdybym wtedy wiedziała to, co wiem teraz, nigdy nie zdecydowałabym się na spędzenie go w tym koszmarnym miejscu. Niestety, tak ważnego wydarzenia po prostu nie da się powtórzyć, a my już zawsze będziemy mieli żal, że mimo starań nie doświadczyliśmy prawdziwego wesela naszych marzeń.

Termin pobytu: wrzesień 2018
Dziękujemy, Alicja136
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Zrecenzowano: 27 sierpnia 2019 z urządzeń przenośnych

Menu w resrauracji "Gościniec Charlotta" ciekawe, dania podane w gustowny sposób, obsługa na dobrym poziomie, grzeczna i pomkcna i na tym niestety koniec dobrego ponieważ smak dań na poziomie słabego baru mlecznego z PRL, ryba zepsuta (kelner anulował rachunek), a ceny wygórowane jak za takie dania. Ogólnie miał być glam, a jest chłam... Nie polecam

Termin pobytu: sierpień 2019
Typ podróży: Podróż z rodziną
Dziękujemy, Michał W
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Autorem odpowiedzi dotyczącej tej recenzji jest: Tourtrend, Kierownik sprzedaży, Dolina Charlotty Resort&SPAOdpowiedź udzielona 4 tygodnie(-i) temu

Szanowny Panie Michale,

Smuci nas Pana opinia i z niedowierzaniem ją przeczytaliśmy. Zawsze mamy świeże produkty, z których przygotowujemy nasze dania i zbieramy bardzo pozytywne opinie.

Pozdrawiam

Zgłoś odpowiedź jako niewłaściwą
Ta odpowiedź jest prywatną opinią przedstawiciela kierownictwa i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Zrecenzowano: 13 sierpnia 2019 z urządzeń przenośnych

To był drugi raz, kiedy przyjechaliśmy do zoo w DCh. Od 1szego razu minęło kilka lat i to bardzo widać. Zniszczona
infrastruktura, połamane rzeźby, bardzo brudne wybiegi dla zwierząt, zwierzęta zaniedbane. Wszędzie syf i bardzo słabo. Szkoda, bo miejsce piękne. Do restauracji już nie poszliśmy, bo opinie odstraszają.

Termin pobytu: sierpień 2019
Typ podróży: Podróż z rodziną
Dziękujemy, 994dawidp
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Autorem odpowiedzi dotyczącej tej recenzji jest: Tourtrend, Kierownik sprzedaży, Dolina Charlotty Resort&SPAOdpowiedź udzielona 4 tygodnie(-i) temu

Szanowni Państwo,

Dziękujemy za przesłane uwagi. Zdajemy sobie sprawę z tego, że niektóre rzeczy wymagają modernizacji jednak z pewnością nie jest słabo skoro nasze atrakcje zyskują tak wiele pozytywnych opinii.

Pozdrawiamy

Zgłoś odpowiedź jako niewłaściwą
Ta odpowiedź jest prywatną opinią przedstawiciela kierownictwa i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Zrecenzowano: 13 sierpnia 2019

Zacznę od plusów:
Hotel jest pięknie położony i ma masę atrakcji dla dzieci - fokarium, mini zoo (nie takie mini), wodne safari, sala zabaw wewnątrz budynku, rowery wodne, animacje, jazdy konne. Jest tutaj co robić z dziećmi i nie ma mowy o nudzie.
Niestety wszystkie te atrakcje torpedowane są przez poniższe minusy obiektu:
Brak klimatyzacji, zarządzanie akustyką w hotelu nie istnieje, jest zwyczajnie głośno. Szpary w drzwich pokojowych ogromne, drzwi hałasują gdy ktoś w innym pokoju zamyka swoje. Materace w łóżkach bardzo niewygodne, obłożone ceratami.
Jedzenie - to juz materiał na książkę... jak na bardzo słabych imieninach u bardzo słabej cioci. Śniadania powtarzalne dzień w dzień, obiadokolacje zwyczajnie niedobre. W restauracji to samo, dania z karty bez smaku, a ceny kosmiczne. Przykład - spagetti dla dzieci w sosie maślanym z parmezanem, okazało się być makaronem z masłem, do tego obrzydliwym.
Plac zabaw na zewnątrz z wystającymi gwoździami i odpadającymi elementami. Z toalety przy restauracji lepiej nie korzystać ze względu na czystość.
Podsumowując, widać że hotel jest stary i nikt nie inwestuje. Pomysły są, ale realizacja słaba. Z chęcią odwiedziłbym to miejsce na 1 dzień - dla atrakcji, ale z pewnością nie wrócę na noc lub posiłek - tego absolutnie nie polecam.

Wskazówka dotycząca pokoi: Koniecznie z klimatyzacją i na szczytach budynku, ze względu na koszmarną akustykę.
Termin pobytu: lipiec 2019
    • Lokalizacja
    • Pokoje
    • Obsługa
Dziękujemy, w152016
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Autorem odpowiedzi dotyczącej tej recenzji jest: Tourtrend, Kierownik sprzedaży, Dolina Charlotty Resort&SPAOdpowiedź udzielona 4 tygodnie(-i) temu

Szanowni Państwo,

Dziękujemy za przesłaną opinię. Przykro nam, że wyjechali Państwo niezadowoleni. Staramy się by wszystkie nasze usługi były wykonywane z jak należytą starannością i znaczna większość z uwag jest niesprawiedliwa.
Mamy nadzieję, że będą Państwo mieli okazję, by wrócić do nas i kolejny pobyt będzie udany.

Pozdrawiam

Zgłoś odpowiedź jako niewłaściwą
Ta odpowiedź jest prywatną opinią przedstawiciela kierownictwa i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Zrecenzowano: 4 sierpnia 2019

POKÓJ:
największą wadą jest brak informacji o tym, ze pokoje nie mają klimatyzacji. W przypadku tego hotelu jest to bardzo istotne bo pokoje są na poddaszu, są bardzo małe i dodatkowo - o zgrozo w łazience jest gorąca podłoga od biegnących ta rur z wodą. Ludzie ratują się przeciągami - otwieraniem drzwi pokojowych by wywietrzyć choć pokój. Ale skoro hotel jest typowo rodzinny to przeciągi dla dzieci nie są wskazane.
Podczas mojego pobytu 2 dni były z temperaturą 25-27 stopni C. Nocy w tych dniach nie zapomnę - bo ich nie przespał prawie nikt z mojej rodziny mim cały czas otwartego okna.
Tylko apartament ma klimatyzację - był oczywiście zajeęy.

HOTEL
wyposażenie dobre, są place zabaw w środku i na zewnątrz. Brakuje możliwości spędzania czasu na zewnątrz. Bar jest tylko wewnątrz. By usiąść nad jeziorkiem trzeba obejść hotel dookoła.

DZIECI:
animatorki są -ale nie porywają dzieci do zabawy

ATRAKCJE:
Fokarium - wstyd! Woda brudna, szyba cała zielona od glonów - widać cień foki. Szkoda mi tych zwierząt - zapraszam właścicieli do Loro Park - nie po to by osiągnącć ten poziom - ale żeby poznać podejście do tego typu rozrywki - w tej chwili to szkoda nawet na bilet by tam wejść,

Reszta atrakcji daje radę - choć na stronie wygląda to o niebo lepiej.
Po dwóch dniach pobytu nie ma co już robić.

JEDZENIE
bardzo słabe i monotonne, jedyny plus za owoce

Wskazówka dotycząca pokoi: Tylko apartament.
Termin pobytu: lipiec 2019
  • Typ podróży: Podróż z rodziną
    • Jakość noclegu
    • Czystość
    • Obsługa
Dziękujemy, Puchal7
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Autorem odpowiedzi dotyczącej tej recenzji jest: Tourtrend, Kierownik sprzedaży, Dolina Charlotty Resort&SPAOdpowiedź udzielona 4 tygodnie(-i) temu

Szanowni Państwo,

dziękuję za przesłaną opinię i uwagi, które są dla nas bardzo ważne. Mogę zapewnić, że nasze zwierzęta mają bardzo dobre warunki i wspaniałych opiekunów. Podczas obiadokolacji mamy każdego dnia inne dania więc nie są one monotonne.

Pozdrawiam

Zgłoś odpowiedź jako niewłaściwą
Ta odpowiedź jest prywatną opinią przedstawiciela kierownictwa i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Wyświetl więcej recenzji