Zauważyliśmy, że używasz nieobsługiwanej przeglądarki. Witryna TripAdvisor może nie być wyświetlana poprawnie.Obsługiwane są następujące przeglądarki:
Windows: Internet Explorer, Mozilla Firefox, Google Chrome. Mac: Safari.
Pobliskie hotele
Recenzje (10)
Filtruj recenzje
10 wyniki
Oceny podróżnych
5
3
1
1
0
Typ podróżnego
Okres roku
JęzykWszystkie języki
Oceny podróżnych
5
3
1
1
0
Zobacz opinie podróżnych:
Wybrane filtry
Filtruj
Trwa aktualizowanie listy...
3 z 8 wśród 10 recenzji
Zrecenzowano: 30 lipca 2019 z urządzeń przenośnych

Zawsze w drodze do granicy zatrzymuje sie w tym zajezdzie szczerze polecam. Przepyszne seieze dania kuchni polskiej. Kazdy znajdzie tu cos dla siebie kuchnia prowadzi dania wegetarianskie. Seitens bardzo pomocna i mila obsluga.

Termin pobytu: lipiec 2019
Dziękujemy, 611izabelak
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Zrecenzowano: 11 grudnia 2018 z urządzeń przenośnych

Restauracja jak najbardziej godna polecenia, pyszne domowe dania w szczegolnosci kwasnica czy golonka palce lizac;).

Dodatkowo mila i kompetentna obsluga, warto odwiedzic to miejsce na trasie z Poznania do Torunia.

Termin pobytu: grudzień 2018
Typ podróży: Podróż służbowa
Dziękujemy, danielmG4448NO
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Zrecenzowano: 23 czerwca 2018

Typowy Zajazd dla podróżnych, którzy chcą się zatrzymać i zjeść tradycyjne polskie potrawy, bez szcz3golnych wymagań kulinarnych. Jest wybór od polędwicy, po kurczaki, placki ziemniaczane i sałaty z łososiem lub w wersji greckiej. Są propozycje dla dzieci i wegetarian. Tradycyjne zupy, choć tluste i bardzo gęste - w wersji staropolskiej. Kwaśnica przypomina typowy kapuśniak - smaczny. Żurek nie zaskakuje smakiem - typowy, jaki można spotkać w propozycji wielu przydrożnych zajazdów. Obsługa sprawna i miła, ale nie wykazuje się jakimiś szczególnym zainteresowaniem gośćmi. Jest poprawnie. Restauracja nie zapisuje się jako wyjątkowe miejsce. Szukam dalej.

Termin pobytu: czerwiec 2018
Typ podróży: Podróż w pojedynkę
Dziękujemy, WitoldK73
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Zrecenzowano: 4 lutego 2018

Głodni z trasy postanowiliśmy zajrzeć do Harasówki. Parking obstawiony samochodami, to znak, że będziemy długo czekać na posiłek i na pewno jest dobre jedzenie. O ile w tym pierwszym się grubo pomyliliśmy, o tyle w drugiej kwestii zupełnie nie. Od złożenia zamówienia do podania zupy minęło najwyżej kilka minut, przy pełnym obłożeniu sali. Drugie danie podano migiem. Ceny bardzo przystępne, porcje duże i przede wszystkim baaardzo smaczne! Zupa chrzanowa z jajkiem sadzonym - poezja, wątróbka, polędwiczki wieprzowe i pierś z kurczaka (suszony pomidor i szynka) - kolejne poezje. Jednym zdaniem: należy bezwzględnie odwiedzić Harasówkę!

Termin pobytu: luty 2018
  • Typ podróży: Podróż z rodziną
    • Pokoje
    • Czystość
    • Obsługa
2  Dziękujemy, gosiaangelicdevil
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Zrecenzowano: 26 września 2017

Myślałam, że po swoim weselu w sierpniu 2017 będę mogła się wypowiadać w samych superlatywach na temat Zajazu Harasówka. Jednak wszystko co zdarzyło się przed, w trakcie i po weselu sprawiło, że każdemu będę odradzać zorganizowanie tam jakiejkolwiek imprezy. Ja nie pewno nie popełniłabym tego błędu drugi raz. Na Harasówkę zdecydowaliśmy się po rekomendacji mojej koleżanki, która kilkanaście miesięcy temu organizowała tam swoje wesele. Jeszcze przed podpisaniem umowy kilka razy byliśmy na miejscu, aby smakować dań serwowanych w restauracji, a także dokładnie przyjrzeć się sali. Pierwsza nieprzyjemność, jaka nas spotkała miała miejsce dwa dni przed weselem, kiedy przywieźliśmy napoje i alkohol, a także dekoracje. Okazało się, że nie ma nawet drabiny, aby przywiesić dekoracje. W związku z tym przeorganizowaliśmy sobie piątek i po 13 przyjechaliśmy na salę. Po częściowym ułożeniu dekoracji okazało się, że musimy się spieszyć, bo o godzinie 18 zaplanowana na sali jest impreza – chrzciny i musimy opuścić salę. Nie muszę chyba pisać, jaki to był dla nas problem, bo według sali powinnam może przyjechać ją udekorować godzinę przed swoim ślubem w sobotę w białej sukience? Ale… tego tez nie mogłabym zrobić, ponieważ dwie godziny przed naszym weselem odbywała się na tej samej sali stypa. W związku z tym jeszcze w piątek musieliśmy zrezygnować z części własnoręcznie przygotowanych przez nas dekoracji. Mało tego, podczas ubierania sukienki ślubnej w sobotę, dostałam telefon od zespołu, że nie wiedzą, czy zdążą się rozłożyć, ponieważ zostały dwie godziny do wesela, a na sali trwa stypa. To samo dotyczyło barmana, który przygotowywał swój bar mając obok żałobników. Samo wesele też nie obyło się bez przykrych niespodzianek, ponieważ na przykład rosół, który miał być z domowym makaronem, był niestety z paczki, do czego przyznała się obsługa. Kotlety schabowe były nie do zjedzenia, było na nich czuć tylko najgorszej jakości panierkę, oczywiście kupioną do czego również przyznała się obsługa. Na pewno nie były to schabowej takiej jakości, jakie mieliśmy okazję jeść w części restauracyjnej. Niestety restauracja a wesele to dwie różne kuchnie i dwie różne jakości. Udziec zamówiony na 700 złotych okazał się kompletną porażką, ponieważ wyczuwalne były w nim same żyły i mięso było po prostu twarde – ogromna szkoda, że właśnie Państwo Młodzi dostali taki kawałek, bo może nie byłoby nam aż tak przykro. Niestety minusem była też brudna zastawa stołowa czy poplamione obrusy. Najgorszą porażką było niestety poranne śniadanie dla ponad 50 osób. Pomijając fakt, że w umowie była niższa cena za śniadanie (umowa sprzed ponad 1,5 miesiąca) to dowiedzieliśmy się od właściciela, że ta cena jest nieaktualna i na dzień ślubu wynosi ponad 30 % więcej. Szkoda, że właściciele nie szanują zapisów w umowie i obarczają klientów dodatkowymi, niezaplanowanymi wcześniej kosztami. Ale to nie cena była największym problemem, a jakość jedzenia. Niestety Zajazd na różnych stronach szczyci się wspaniałymi zdjęciami ze śniadań i liczyliśmy na porównywalną jakość i ilość. Niestety… Na stole śniadaniowym na ponad 50 osób nie było co jeść… Kilka pokrojonych jajek, kilka plasterków sera i jednego rodzaju wędliny, jedna sałatka i płatki śniadaniowe. Brakowało nawet gorącej wody, aby zrobić sobie kawę lub herbatę. Dopiero po interwencji w kuchni przyniesiono rzeczy z wiejskiego stołu, które były u nas na weselu i zostały. Gdyby nie to, gości wróciliby do domu po prostu głodni. Płacąc za śniadanie ponad 1000 złotych oczekuje się, że coś na tym stole będzie. Po śniadaniu prosiliśmy o zapakowanie wszystkiego co zostało, niestety okazało się, że o godzinie 12 jest kolejna impreza – nie wiem już czy chrzciny czy urodziny czy stypa, ale obsługa nie miała nawet czas zapakować nam jedzenia i kilkadziesiąt minut czekaliśmy przed Harasówką na jedzenie. Kiedy zawieźliśmy je do domu okazało się, że jest tego bardzo mało, nie dostaliśmy nawet żadnej sałatki, ani zupy gulaszowej, której o 2.30 prawie nikt nie zjadł, a było zamówionych 85 porcji. Ponadto mimo dokładnie przygotowanej listy hotelowej, oczywiście nie obyło się bez pomyłek. Na przykład goście zamiast pokoju 4-osobowego, otrzymali pokój 2-osobowy, co generowało kolejne problemy i niedomówienia.
Szczęście w nieszczęściu że postaraliśmy się o osobę, która była na miejscu kilka godzin przed i dopilnowała wszystkich szczegółów, bo nie wiem co by było, gdybyśmy wszystko zostawili w rękach obsługi Zajazdu Harasówka. Przynajmniej mieliśmy pewność, że nie zginą napoje i alkohol.
Jedyną jasną postacią w tym wszystkim okazała się pani Justyna Borek – menadżer zajazdu Harasówka. Załagodziła całą sytuację, ale niestety wszystkie problemy zostały przelane na nią, a tak naprawdę, powinny zostać przelane na właścicieli. Mimo wszystko p. Justyna spisała się na medal.
Jedzenie na weselu było dobre (w szczególności kaczka, karkówka z kluskami śląskimi oraz golonka), oprócz kilku rzeczy, które opisałam powyżej. Jeśli chodzi o salę to jest naprawdę ładna i duża. Obsługa zaangażowana, chociaż bywały momenty, że była niestety niemiła. Ogromny plus za przepiękną sztukaterię owocową, która na gościach zrobiła ogromne wrażenie. Gdybym miała powtórzyć ten jedyny w życiu i wyjątkowy dzień – na pewno nie zrobiłabym tego w Zajeździe Harasówka w Gniewkowie.

Termin pobytu: sierpień 2017
  • Typ podróży: Podróż z rodziną
    • Lokalizacja
    • Czystość
    • Obsługa
3  Dziękujemy, wisniewskalicja
Ta recenzja jest prywatną opinią członka witryny TripAdvisor i nie stanowi opinii firmy TripAdvisor LLC.
Wyświetl więcej recenzji